niedziela, 1 lipca 2012
środa, 6 czerwca 2012
Nauka pozycjonowania
Wyjechaliśmy w sobotę rano, po drodze zwiedzaliśmy wiele ciekawych miast takich jak Poznań czy Berlin. Ale właściwe zwiedzanie rozpoczęliśmy w niedzielę we Francji. Zwiedzanie francji jest czymś niesamowitym. Prawdziwą Francję można zwiedzic dopiero za drugim razem. Wyjechaliśmy z Paryża aby odwiedzić też inne Francuskie miasta
wstawianie długich tekstów
Jest dobry powód, dla którego nie nazwaliśmy tej sekcji strony vel news.
Mianowicie taki, że, mimo naszych usilnych starań, rzadko znajdują się
tu treści nowe, zwłaszcza biorąc pod uwagę dzisiejsze standardy. Na
przykład o dwóch sprawach, które zaraz opiszę, miałem pisać chyba
tydzień(miesiąc) temu. Cóż, nie wyszło, ale może wyszło mi to na dobre,
bo miałem trochę czasu pogdybać i pogrzebać, dzięki czemu poniżej
przeczytacie więcej niż tylko suchą informację, coś w rodzaju obserwacji
i zaproszenia do dyskusji (znów?).
Najpewniej widzieliście już najnowszy montaż z udziałem Miha (oraz, gościnnym, Mateusza Niepokoja z Krosna (zwanego niesłusznie Kasztelanem), który na moje oko ślicznie się z Michałem dogaduje. W zasadzie jest to prawie split-section, ale, że czołówka jest upstrzona logami sponsorów Miha, zakładam, że to tylko tak-zwany "ficzuring"). Już to kiedyś mówiłem i powtórzę: za każdym razem zdumiewa mnie ile można jeszcze relatywnie nowych rzeczy wyczynić na placu Marii Magdaleny. Jeśli ktoś nie był tam osobiście, to śpieszę wytłumaczyć, że jest to coś w rodzaju większej wysepki krawężnikowej o rozmiarze 6x10, osadzonej na lekko pochylonym, betonowym zboczu. Trzeba być więc Mihem, albo innym obdarzonym wyobraźnią riderm, których wszak w grodzie Króla Kraka nie brak. Jeśli o tym miejscu nie będą krążyły legendy, to nie wiem o jakim będą.
Najpewniej widzieliście już najnowszy montaż z udziałem Miha (oraz, gościnnym, Mateusza Niepokoja z Krosna (zwanego niesłusznie Kasztelanem), który na moje oko ślicznie się z Michałem dogaduje. W zasadzie jest to prawie split-section, ale, że czołówka jest upstrzona logami sponsorów Miha, zakładam, że to tylko tak-zwany "ficzuring"). Już to kiedyś mówiłem i powtórzę: za każdym razem zdumiewa mnie ile można jeszcze relatywnie nowych rzeczy wyczynić na placu Marii Magdaleny. Jeśli ktoś nie był tam osobiście, to śpieszę wytłumaczyć, że jest to coś w rodzaju większej wysepki krawężnikowej o rozmiarze 6x10, osadzonej na lekko pochylonym, betonowym zboczu. Trzeba być więc Mihem, albo innym obdarzonym wyobraźnią riderm, których wszak w grodzie Króla Kraka nie brak. Jeśli o tym miejscu nie będą krążyły legendy, to nie wiem o jakim będą.
wtorek, 5 czerwca 2012
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)